Pstryk

20 sierpnia 2014

Jakie miejsce ma Bóg?

Witam!
   W ostatnim poście pisałam o miłości. Dziś powiem coś o Bogu, to kwestia także związana z miłością, bo przecież Niebieski Ojciec kocha nas wszystkich.. Ale czy my kochamy Jego? Ludzkość całego świata wierzy w różnego Boga albo bóstwa, ale wierzy, że istnieje. Ja jestem katoliczką i staram się żyć według katolickich zasad i przykazań. Przykazania, zakazy... co to w ogóle jest?! Mam sobie wszystkiego odmawiać i robić to, co każe mi Kościół tylko dla tego, że urodziłam się w katolickiej rodzinie, która mnie ochrzciła?! Nie, nikt nie będzie mi nic kazać, to wolny kraj, ja też jestem wolna/y i robię co mi się podoba.
   Nie.. właśnie, że nie. A prawo? Co z prawem? Chyba ktoś ustanowił prawo, by go przestrzegać, a nie łamać. I ono ma chronić nie tylko Ciebie przed innymi, innych przed Tobą, ale i Ciebie przed Tobą samym. Inaczej wszyscy ludzie łaziliby jak zombie po ulicach, bo np ćpaliby. Zrobilibyśmy sobie osiedlowe chlanie i całe miasto poszłoby wspólnie na browara czy na gorzołe, ale nie miałby Cię kto pozbierać z dworu gdyby było chłodno, a Ty zezgonowany leżałbyś w wózku z Biedronki, bo inni też mieliby zgona. Nabawiłbyś się zapalenia płuc, albo gorzej. Miałbyś 12-16 lat i świat byłby Twój, pokazałbyś kolegom, że umiesz palić, ale byłbyś cool, a mając lat 30 wyglądałbyś już znacznie dojrzalej, tak na 45 może :P Prawo jest po to, by ocalić resztki godności ludzkiej i nie dopuścić, by nasz kraj stał się społeczeństwem żulerskim. Zapewne wszyscy hejtowaliby, że są za legalizacją narkotyków i co ja tu w ogóle chce pierdolić o Bogu... Założę się, że 50% z tych, którzy są za legalizacją narkotyków, nigdy by ich nie spróbowała. Po to jest prawo, by nas chronić i zapewnić nam nawzajem bezpieczeństwo... A czemu mówię o tym? Ponieważ takie samo prawo dał nam Bóg. To jest prawo Boga i tak samo jest po to, by nas ustrzec, ale nie od tego byśmy nie zatruli się jakimiś świństwami, tylko od kary jaka czeka nas po śmierci. I w życiu prawdami Kościoła, przykazaniami Boga nie chodzi o to, żeby cały dzień siedzieć odizolowanym z różańcem w ręku i wychodzić z domu dziennie tylko na mszę. Powinniśmy zamiast czytać jakieś głupoty na temat wiar, czy oskarżeń jakiś księży, skandali i innych lepiej poczytać skarbczyk czy Pismo Święte, bo tylko tam tak na prawdę można znaleźć dokładne wskazówki czego Bóg ode mnie oczekuje, co powinnam robić, by uchronić się od Szatana i Piekła. Bóg dał nam przykazania, byśmy nie krzywdzili innych, ani siebie, byśmy szanowali swoje ciało, byśmy innym pomagali i byli po prostu dobrymi ludźmi i nie odsuwali się od Niego. Byśmy zawierzyli mu swoje życie, a w tedy będzie ono o niebo łatwiejsze. Ile razy coś nam nie wychodzi mimo, że prosiliśmy Boga o pomoc. Bo On jest z nami kiedy my chcemy z Nim żyć, a nie tylko w tedy jak czegoś chcemy. Co on, jakiś sponsor czy jak?? Warto podzielić się z Nim swoimi radościami, smutkami, żalami. Jeśli coś otrzymamy to nie zapomnijmy Mu podziękować. I oczywiście sama modlitwa nie wystarczy, by coś osiągnąć, trzeba dać z siebie 100%. 
   Na prawdę warto każdy dzień oddać Bogu i stawiać Go na 1-szym miejscu. Czasem się to nie udaje. Sama przyznam, że nie jestem wcale taka super grzeczna, że grzeszę, bywam nerwowa i zdarza mi się złamać przykazania. Dlatego nawet jak się boję i stresuję to "spinam dupę" i zdecydowana podchodzę do konfesjonału. Jeśli ktoś dawno nie był w spowiedzi niech sobie przypomni jaka to jest ulga po. Ile razy słyszę: "No bo ja to ostatnio byłam w spowiedzi przed Bożym Narodzeniem, a nie.. to przed bierzmowaniem było.." No nie wierzę, że taki/a pobożny/a jesteś, że rok albo kilka lat nie popełniłeś/łaś grzechu. Sęk w tym, że dużo ludzi po prostu się boi, a znajduje inne wymówki, takie jest moje zdanie.
    Ja nie robię kazań, bo nie jestem księdzem, mimo że się tak rozpisałam. Róbcie jak chcecie, ale pamiętajcie, że nie ważne czy macie 15 lat czy 20 czy 60 czy 100, każdy z nas kiedyś umrze a kiedy to będzie.. To może być nawet jutro. Jakbyśmy żyli przykazaniami to na pewno żyłoby nam się lepiej. Bóg na prawdę Cię bardzo kocha, ale czy Ty o Nim pamiętasz?

     Tak więc ten temat wybrałam, bo w dzisiejszym poście dodaję zdjęcia z pieszej pielgrzymki do Częstochowy, na Jasną Górę, w której uczestniczyłam pierwszy raz i na bank w przyszłym roku znów pójdę, chyba że jakaś choroba mnie zatrzyma. Było na prawdę cudownie i czułam się niesamowicie uduchowiona. Kiedyś myślałam, że rekolekcje i pielgrzymki to coś nudnego w stylu: jedźmy pozwiedzać muzeum.. Nic z tych rzeczy! A jak już widziałam wieżę na Jasnej Górze czy to w dzień czy w nocy to mnie tak ściskało, aż się płakać chce... Jeszcze wszyscy razem śpiewali, na prawdę niesamowite.

Dzień 1 - idziemy do Złotego Potoku

Najpierw podjechaliśmy autokarem do jakiejś miejscowości (nie pamiętam nazwy) i stamtąd szliśmy do Złotego Potoku, na szlaku, gdzie mieliśmy postój widać było ruiny jakiegoś zamku.




Wyżej zdj z bratem.

Dzień 2 - ze Złotego Potoku do Olsztyna











OLSZTYN









Dzień 3 - z Olsztyna do Częstochowy






CZĘSTOCHOWA















Dzień 4 - Częstochowa i powrót do Leszczyn














Takie do jaj :D





 <3<3<3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz